Taki sobie wymarzyłem…

W poprzednich wpisach napisałem czemu chcemy budować dom w Bieszczadach i jakie ma spełniać założenia. W poniższym wpisie skonkretyzuję jakie pomieszczenia są nam potrzebne, czyli jaką ma mieć powierzchnię. Napisałem już czemu nie chcemy domu wg gotowego projektu. Zapoznanie się z tym wpisem wyjaśni, dlaczego chcemy dom duży, z piwnicą, bez poddasza użytkowego, garażu w bryle itp. W skrócie – projektuję dom pod potrzeby mojej rodziny, a nie wygodę architekta lub aktualną modę.

Jakiego domu potrzebujemy? Dużego, taniego i łatwego w utrzymaniu. Z dużym ogrodem. I przede wszystkim – bardziej atrakcyjnego niż nasze dotychczasowe mieszkanie w Krakowie. Brak smogu i piękne widoki rekompensują nam ograniczony dostęp do znajomych, rozrywki i pracy. Prawie. Aby wydać naprawdę spore pieniądze na postawienie domu, musi on być lepszy, większy i wygodniejszy niż mieszkanie.

Mamy teraz mieszkanie o wielkości 64 m2, bardzo dobrze rozplanowane. Projekt zdobył nominacje Muratora w konkursie na Remont Roku. Dwie sypialnie, salon z aneksem kuchennym, gabinet, łazienka i korytarz. Przy remoncie przesuwaliśmy ściany aby osiągnąć maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Do tego dochodzi 16 m2 piwnicy i 32 m2 strychu (efektywnie jakieś 20 m2). Wspólna klatka schodowa to zaoszczędzone miejsce na schody i wiatrołap. Standardowy dom o powierzchni 120 m2 nie dodał by nam efektywnie nawet metra przestrzeni życiowej. Do takiego domu nie ma sensu się przeprowadzać.

Mieszkaliśmy przez kilka lat w 33 m2 (+ 8 m2 piwnicy). Do przeżycia dużo przestrzeni nie potrzeba, ale mieszkanie w ciasnocie ma różne negatywne konsekwencje, nie tylko brak komfortu. Przestrzeń mieszkalną podzieliłem, dla wygody, na konieczną – minimum wymagane by mieszkanie spełniało swoją funkcję, przestrzeń komfortu – przydatna i podnoszącą jakość naszego życia, oraz fanaberie – przestrzeń służąca tylko do rozrywki.

Nasza sypialnia, o powierzchni 12 m2 to pomieszczenie konieczne. W wersji 15-16 m2 wraz z prywatną, 4 metrową łazienką to już wersja komfortowa. Dwie dodatkowe sypialnie, każda o powierzchni 12 do 14 m2 to konieczność. Wiatrołap, 2 m2 minimum, w wersji komfortowej, z szafą na odzież wierzchnią i szerokim korytarzem to już co najmniej 4 m2. Najmniejsza w miarę wygodna kuchnia ma 8 m2, ale oboje z żoną lubimy gotować, często razem. Dla komfortu potrzebujemy 12 m2, najlepiej z małą podręczną spiżarnią – kolejne 2 metry kwadratowe. Salon połączony z jadalnią musi mieć minimum 15 m2, a komfortowy 30 m2. Na każdym piętrze będzie korytarz i schody. Wąskie i niewygodne zajmą 8 m2 na piętro, wygodne 12 m2. Razem jakieś 36 m2 na komunikację.

Miejsce pracy Mojej Pani – czyli pracownia, to przynajmniej 10 m2, wskazane bliżej 16 m2. Mój gabinet to 8 do 12 m2. Dla nas to bardziej konieczność niż komfort - będziemy pracować głównie w domu. Ubikacja na parterze, dla odwiedzających nas klientów to też konieczność i kolejne 2 m2. Wersja z prysznicem podniesie komfort, a to tylko 4 m2. Do tego dochodzi główna łazienka, z wanną 6 do 8 m2. Garderoba to 4 m2. Pomieszczenie techniczne na kotłownię zajmie od 4 do 12 m2, w zależności od wybranego rodzaju ogrzewania. Schowek/magazyn, to minimum 10 m2, komfortowo 20 m2. Dwa ostatnie pomieszczenia mogą być w piwnicy.

Jak by nie liczyć wersja minimum to 130 m2. Jak pisałem wcześniej – bez sensu jest dla nas przeprowadzanie się do takiego domu. Potrzebujemy czegoś ekstra.

Komfort to przede wszystkim powiększenie pomieszczeń koniecznych powyżej absolutnego minimum. Oraz dodanie kilku ekstra. Te pomieszczenia to pralnia z suszarnią (6 m2), mój warsztat (10 m2), „zimna spiżarnia” (6 m2), pokój gościnny (10 m2) i siłownia (16 m2). Z wyjątkiem pokoju gościnnego wszystkie mogą być w piwnicy. Część osób zaliczyło by pewnie pokój gościnny i siłownię do fanaberii, dla nas to są jednak pomieszczenia potrzebne, do regularnego wykorzystywania. Siłownię już teraz mam w piwnicy w bloku, nie lubię korzystać z siłowni publicznych. Spodziewamy się też częstych odwiedzin gości.

Fanaberii jest dużo, ale z większości z nich będziemy musieli zrezygnować. Nie będzie ogrodu zimowego na poddaszu i raczej nie będzie przylegającego do parteru. Rezygnujemy z drogich balkonów, wystarczy nam taras i ogród. Zapominamy też o sali projekcyjnej, salonie z grami (bilard, ping-pong czy planszówki), jacuzzi, osobnej bibliotece. Pomarzyć można, ale konto w banku nie pozwala.

Z dużym prawdopodobieństwem pojawi się za to sauna, którą będziemy w stanie, niskim kosztem, zbudować w piwnicy (8 m2). Podobnie tania będzie pustka nad częścią salonu z małą galerią (7 m2). Chłodnia w piwnicy (6 m2), samodzielnie wykonana wg własnego pomysłu powinna być tania zarówno w utrzymaniu jak i budowie, a do tego przydatna. Zostawimy też w piwnicy jedno pomieszczenie niewykorzystywane, około 12 m2. W najgorszym przypadku będzie dodatkowym magazynem, w najlepszym zmieni się albo w pokój odsłuchowy, albo ciemnię fotograficzną. Zwłaszcza to drugie rozwiązanie jest dość prawdopodobne.

Sumując, dom komfortowy dla nas będzie musiał mieć powierzchnię przynajmniej 160-170 m2 na parterze i piętrze, do tego 80-90 m2 piwnicy. Około 85 m2 na każdą kondygnację. Większy od standardowo teraz stawianych domów, ale głównie ze względu na piwnicę. Ze wstępnych projektów wychodzi mi, że spokojnie byśmy zagospodarowali ponad 100 m2 piwnicy. Czy taki dom będzie drogi w budowie i utrzymaniu? Jeżeli zbudowany zostanie głupio to będzie drogi, jeśli rozsądnie to będzie tańszy w utrzymaniu niż dom 120 m2 wg typowego projektu i tylko nieznacznie od niego droższy w budowie.

12 przemyśleń nt. „Taki sobie wymarzyłem…

  1. m0rwen

    W dobie domów posadawianych na płycie fundamentowej izolowanej termicznie od spodu, jak wygląda idea piwnicy? Czy:
    - również zostanie posadowiona na zaizolowanej płycie i wciągnięta do kubatury ogrzewanej? co kategoryzowałbym do rozwiązań rozrzutnych
    - ma stanowić bufor między zimnym gruntem a ciepłą częścią domu? wtedy żal umieszczać tam ciepłe elementy instalacji...
    - a może grunt pod domem ogrzewać latem wg. ostatniej koncepcji rewolucjienergetycznej? lecz zimą piwnica mogłaby się okazać najcieplejszą częścią domu 🙂

    Dom w podobnym gabarycie, lecz zbudowany nieco gorzej niż bym obecnie potrafił ogrzewam w praktyce elegancką kozą na drewko oraz prądem nocnej taryfy (a ta wg. słów mojego ulubieńca p. Tchórzewskiego ma stanieć nie zdrożeć ;-). Do tego potrzeba:
    - w salonie małego paleniska,
    - podłogówki w łazienkach i pomieszczeniach nad nieogrzewanymi przestrzeniami (czytaj w parterze),
    - zbiornika buforowego + czegoś na CWU, przy czym żal by mi było te 2 jedyne grzejniki umieszczać w piwnicy, wolę je przytulone do łazienki, bo jednak straty na nich to jest zawsze jakieś ciepło do wykorzystania.
    No i przy taryfie G12 rośnie opłacalność kompensacji dziennej stawki przez panele PV na dachu.

    No i oczywiście to co w projektach gotowych stoi podpisane "garaż" w bryle to oczywiście warsztat Pana domu połączony z magazynem. Śmierdzący spaliniak nie ma tam wstępu 😉

    Odpowiedz
    1. Arturro

      @m0rwen
      Prawie każde z Twoich pytań to temat jednego z zaplanowanych wpisów :). W wielkim skrócie:
      - piwnica ma być ocieplona podobną ilością styropianu jak reszta domu, przy znikomej ilości przeszkleń będzie tracić bardzo mało ciepła;
      - w piwnicy mają się znaleźć pomieszczenia używane nie dłużej niż godzinę lub dwie dziennie, planuję, że w piwnicy będzie panowała temperatura o 2-3 stopnie niższa niż w części nadziemnej;
      - nie planuję ogrzewać piwnicy, ciepło do niej dostarczane ma pochodzić wyłącznie z rekuperacji;
      - ewentualnie w siłowni znajdzie się klimakonwektor służący do szybkiego nagrzania/schłodzenia powietrza tylko w niej.

      - rozważam dwie metody ogrzewania domu i cwu;
      - pierwszy to powietrzna pompa ciepła, drugi to grzanie prądem w drugiej taryfie;
      - w obu przypadkach zakładam zastosowanie bufora ciepła;
      - w salonie będzie piec wolnostojący (brzmi lepiej niż koza 😉 ), z doprowadzeniem powietrza z zewnątrz i płaszczem wodnym. Dla klimatu i jako awaryjne źródło ciepła;
      - przy domu pasywnym nie potrzeba wielu grzejników, ale tego jeszcze dokładnie nie policzyłem. Prawdopodobnie starczy klimakonwektor w salonie i ręcznikowce w łazienkach. Możliwe że jeszcze w kliku pomieszczeniach znajdą się małe grzejniki;
      - do tego "ciepła posadzka" na matach elektrycznych w łazienkach - nie do grzania a jedynie po to by podłoga nie była zimna przy wychodzeniu z kąpieli.

      - Planuję zastosować gruntowy, żwirowy wymiennik ciepła jako wsparcie rekuperacji. Z pierwszych wyliczeń wynika, że GŻW dostarczy rocznie ponad 3MWh ciepła i 5MWh chłodu;
      - ze względu na planowany styl życia regularnie w części lub nawet całości domu będę obniżał temperaturę do 15-17 stopni - gdyż nikogo tam nie będzie. Taką temperaturę uzyskam, poza największymi mrozami, z rekuperacji, GŻW i słońca;
      - do tego dochodzi zastosowanie automatyki domowej.

      - Grzać gruntu pod budynkiem nie zamierzam, IMO koszty inwestycyjne wielokrotnie przekraczają ewentualne zyski. Jak dla mnie rozwiązanie tylko dla bardzo bogatych fanów ekologii.
      - Fotowoltaika bardzo chętnie, ale jak jeszcze trochę stanieje. Na razie jest zbyt droga, ale szybkość z jaką spadają ceny paneli jest tak znacząca, że pewnie jak już zacznę budowę to się na panele zdecyduję.

      Odpowiedz
      1. m0rwen

        Nie powiem, miałem wrażenie, że wychodzę przed szereg. Ale w polu moich zainteresowań nie specjalnie leży wielkość siłowni 🙂 Nadal fascynuje mnie potencjalna opłacalność piwnicy, ale poczekam na zaplanowany post. Natomiast piszesz, że dom piętrowy bez użytkowego poddasza, co może oznaczać 2 rzeczy: płaski dach, lub strych przeznaczony na magazyn - circa 60mk. To ostatnie przemilczasz, a jednak dubluje to piwnicę. Popieram strych, bo ponadto redukuje potrzebę okien połaciowych i przegrzewanie pomieszczeń latem. Moim zdaniem to strych jest tą najtańszą powierzchnią.

        Mały piec wolnostojący z doprowadzeniem powietrza z zewnątrz bezpośrednio do komory paleniska super sprawa. Powietrze zewnętrzne nie ma prawa wiać do salonu, bo psuje sprawność reku. Ale płaszcz wodny to jakiś potworek. Komplikuje system podnosi koszty, utrudnia rozpalanie. A przecież nie chcesz z salonu robić kotłowni. Zresztą kominek nigdy nie ma sprawności kotła klasy 5. I nie powinien mieć jego gabarytu, chyba że preferujesz taczkować opał do salonu.

        Czyli bufor już zabudżetowany, wstawienie grzałki do niego jest śmiesznie tanie. Natomiast pompa ciepła wręcz przeciwnie. Powietrzna jednoskrzydłowa z małego typoszeregu od Panasonica lub Daikina z instalacją i zbiornikiem CWU aktualnie zdaje się podchodzi pod 25-30kPLN. A strzelam, że w takim domu nie będziesz potrzebował wyciągać z niej więcej jak powiedzmy 8MWh w zimowym półroczu, kosztem circa 3MWh prądu, może być nocnej taryfy. 5MWh wyciągniesz z fotowoltaiki wielkości 5,5kWp. Inwestycja już teraz stoi podobnie. A obstawiam, że popracuje długie lata dłużej niż powietrzna PC i oszczędza droższy prąd dziennej taryfy. No i grzałka lepiej współpracuje z buforem i grzejnikami niż PC. Choć grzałka nie rozwiązuje chłodzenia. Ale być może mała PC z oboma pętlami w buforze już tak.

        Rekuperator potrafi wysuszyć powietrze za bardzo. Choć jest niezbędny. Teraz chyba bym wybierał coś z wymiennikiem obrotowym. Litwini np. robią ciekawe urządzenia.

        Odpowiedz
  2. Arturro

    Strych pojawia się tylko z powodu planów zagospodarowania przestrzennego. Osobiście wolał bym płaski dach. Ze wstępnych wyliczeń wyszło mi, że strych nie spełni naszych potrzeb i będzie droższy od wykonania piwnicy. Ale będę obliczał obie wersje - nie upieram się przy piwnicy, tylko przy powierzchni magazynowo-warsztatowej.

    Wersja z "kompleksową pompą ciepła" za 25K nie wchodzi w rachubę, bo to byłby absurd z ekonomicznego punktu widzenia. Chcę kupić moduł zewnętrzny pompy ciepła, w zasadzie tożsamy z modułem zewnętrznym klimatyzatora typu split. Wpięty do bufora. To już wydatek w okolicach 4-5K, który zwróci się w kilka lat.

    Płaszcz wodny z dwu powodów. Oczekuję w okolicy gdzie się chcę budować cyklicznych braków w dostawie prądu. Już występują a patrząc na politykę energetyczną naszego państwa (w zasadzie każdego rządu od czasów Gomułki), będzie gorzej... Celem płaszcza jest ogrzewanie CWU w chwilach kryzysu. Drugą przyczyną jest ryzyko przegrzewania domu przez kozę przy braku płaszcza.
    Alternatywnie rozpatruję całkowitą rezygnację z kozy (a więc i komina), wstawiając w zamian do piwnicy agregat do produkcji prądu.

    Wentylacja grawitacyjna też potrafi przesuszyć mieszkanie, zwłaszcza zimą. Jest kilka rozwiązań jak sobie z tym problemem poradzić.

    Odpowiedz
    1. m0rwen

      Rozumiem, że taka PC funkcjonuje gdzieś od +2st wzwyż. Czy idzie ją włączyć od czasu do czasu przy mroźnej i suchej pogodzie?

      W chwili kryzysu idzie zagrzać gar wody do wanny na kuchni gazowej tudzież innym junkersem. A koza bez płaszcza może być mniejsza i zgrabniejsza. Przy otwartych przestrzeniach wewnątrz domu nie idzie nią przegrzać.

      Na płaskim dachu słabo się PV montuje 😉

      Odpowiedz
      1. Arturro

        Większość współczesnych pomp ciepła da się uruchomić już od -15 stopni. Ale przy temperaturach poniżej 5 stopni ich opłacalność jest niewielka. Planuję zwiększyć skuteczność pompy umieszczając wyrzut z rekuperacji naprzeciwko wentylatora. Będę później liczył, czy to ma sens.

        Mojej Pani udało się znaleźć ładną kozę, z dolotem powietrza i płaszczem wodnym w okolicach 3500zł. Akceptowalna dla nas cena.

        Co do płaskiego dachu i PV - 30 arów działki. Jest gdzie stawiać 🙂

        Odpowiedz
        1. m0rwen

          My nie byliśmy wstanie znaleźć piecyka z przyzwoitą sprawnością, który pozwalałby na szczelne podłączenie dolotu powietrza poniżej 5kPLN. Może czasy się zmieniły, wybór reku z pewnością też wzrósł, ale Jotul to to z pewnością nie jest. I tak uważam, że płaszcz wodny nie poprawia spalania w kominku, ale co ja tam wiem.

          Dla złapania swojego zdania na płaszczyźnie walki ze smogiem polecam spojrzeć: http://www.woodheat.org

          Odpowiedz
          1. Arturro

            Strona ciekawa, dzięki za linka.

            Podstawowym celem istnienia piecyka są względy estetyczne. Przy użyciu pompy ciepła, średnioroczny koszt kilowata ciepła będzie wynosił w okolicy 8 groszy. To cena porównywalna z drewnem branym bezpośrednio z leśnictwa i samodzielnie suszonym i łupanym. Grzanie kominkiem aby zaoszczędzić, przy takich założeniach, nie ma sensu.
            Płaszcz wodny ma na celu uzyskanie CWU w razie przerw dostaw prądu. Nie ma na celu poprawienia sprawności pieca, oszczędności itp. Jest jedynie wygodniejszą formą awaryjnego ogrzewania wody, niż grzanie jej w garnku na butli gazowej.
            A konkretniej chodzi nam o taką kozę:
            http://www.e-kominki.com/index.php/cart/show_item/4322

  3. m0rwen

    Na pierwszy rzut oka prezentuje się rewelacja. Na ich stronie wyczytasz, że pierwszy sklep w Polsce otworzyli pod koniec 2012. Nie spotkałem ich, kupując piec pod koniec 2011 😉

    Może nie ma to dla Ciebie praktycznego znaczenia, ale spójrz na stronie producenta, że wersja bez płaszcza wodnego spełnienia restrykcyjną niemiecką normę BlmSchV 2 (swoją drogą obowiązującą od początku 2015), a przy wariancie z płaszczem już się tym nie chwalą (ani tą, ani poprzednią, ani austriacką §15a B-VG).

    Odpowiedz
    1. Arturro

      Gdyby to było główne źródło ciepła, to spełnianie norm spalin miało by dla mnie bardzo duże znaczenie. Ale ten piecyk będzie używany tylko w celach rekreacyjnych i właśnie jako awaryjne źródło ogrzewania wody. A tu płaszcz wodny jest kluczowy. Podejrzewam, że wersja z płaszczem wodnym ma gorsze parametry spalin tylko przy mocno wychłodzonej wodzie w płaszczu. Nie zamierzam doprowadzać do sytuacji gdy w buforze ciepła już nie będzie ciepła ;).
      Przy okazji - wędzarnia/grill która znajduje się w starym sadzie na terenie działki będzie prawdopodobnie większym źródłem dymu niż ten kominek.

      Odpowiedz
  4. Rewolucja Energetyczna

    Ja bym kwestię pompy ciepła jeszcze raz przemyślał.
    W poprawnie wykonanym domu o jakim mówimy progiem jakichkolwiek potrzeb grzewczych będzie okolica 0 C. Co oznacza IMO bezsensowność powietrznej pompy ciepła. Przy ogrzewaniu oczywiście zewnętrzna jednostka się chłodzi, aż do kondensacji, a następnie zamarzania. Lód jest problemem o tyle, że blokuje przepływ powietrza i izoluje. Protezą jest odwracanie obiegu, ale to jest czyste i proste marnowanie energii. W sumie w zakresie temperatur 0- +4 C sprawność powietrznej PC szoruje o podłogę i nie ma żadnego związku z zapewnieniami sprzedawców, bo nikt nie wspomina o odwracaniu obiegu. A przy wyższych temperaturach nie będzie potrzebna. Przy ujemnych oblodzenie jest wolniejsze, ale problem pozostaje, różnica temperatur rośnie i tez nie ma sensu.
    Ja bym myślał o czymś takim:
    a)
    piec, nie koza a klasyczny piec CO, nawet z okolic kopciuchowa (byle z długim paleniskiem pod drewno), po prostu wpięty do bufora. Z racji rekuperacji oczywiście zewnętrzne powietrze i chyba bym zrobił to bardziej radykalnie- piec na zewnątrz, tylko wpięty do bufora. W tej sytuacji dom bez komina i bez kolejnego doprowadzenia powietrza. Palenie od góry, jednorazowo pod bufor. Wady: jakoś trzeba rozwiązać problem wody w obiegu pieca na zewnątrz i zamarzania.
    b)
    Może warto ogrzewaniem sprawę zakończyć na ogrzewaniu powietrza. Jedna sprawa to zamarzanie w rekuperatorze i wstępne podgrzanie, druga to temperatura za reku. To można (i IMO należy) tak zrobić, aby zasilać nagrzewnice grawitacyjnie z bufora- kwestia ogrzewania bez prądu. Wstępne podgrzanie też załatwia gruntowy wymiennik- sprawa niekoniecznie ze zwrotem 7 lat, ale bardzo czysta rzecz, może też działać jako filtr powietrza, a tu już zyski zdrowotnie nie do przecenienia
    c)
    druga część ogrzewania bez prądu - warto może od razu przemyśleć wentylacje na własnym prądzie? PV są tanie, baterie zaczynają być tanie, mały wiatrak też nie zrujnuje, a to juz jest w miarę niezawodnie kombo, znacznie bardziej niż prąd na końcu świata.
    d)
    Bufor do ogrzewania obowiązkowo, ale może od razu go wymurować? I zrobić naprawdę słusznej wielkości, rzędu nawet 10 m3? Kwestia kilku dni bez ogrzewania jest rozwiązana. Co pozwala wrócić do powietrznej PC i używać jej wtedy gdy się da, ładując bufor.

    Odpowiedz
  5. Pingback: Czym grzać? Polemika. | Dwa Miasta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *