2

Remigiusz opublikował wpis, ze zdjęciem częściowo spalonej elewacji pokrytej styropianem, na swoim blogu o oszczędzaniu . Jeden z komentatorów zarzucił autorowi rozpowszechnianie fałszywych obaw, bo styropian jest materiałem samogasnącym. Ten komentarz tak „podniósł mi ciśnienie”, że się rozpisałem w odpowiedzi. Ponieważ moja odpowiedź urosła do rozmiarów notatki i pasuje do tematyki bloga, zamieszczam go tutaj a nie w komentarzu do komentarza.

Styropian samogasnący, jak sama nazwa wskazuje, jest materiałem który ma szansę samodzielnie się wygasić. Co oznacza, że w sprzyjających warunkach sam zgaśnie. Lepszej klasy styropian ma klasyfikację ogniową E. Styropian zwykły ma kategorię F. Nie każdy styropian na ścianach, zwłaszcza dawno temu docieplonych, jest samogasnący.

Materiał samogasnący gaśnie tylko wtedy, kiedy nie ma innego źródła ognia. Płonący styropian kawałek dalej jak najbardziej takim źródłem ognia może być. Albo rosnące obok krzaki, drzewo lub drewniana szopa. W zasadzie cokolwiek w pobliżu, co się pali, podtrzymuje pożar materiału samogasnącego.

Kolejnym wrogiem materiałów samogasnących jest wiatr, który pomaga w rozprzestrzenianiu się ognia. Sam ogień, jeśli wystarczająco duży, powoduje wiatr w wyniku konwekcji. Co jest powodem, dla którego materiałów o klasie E i D nie powinno się używać do izolacji ścian trójwarstwowych, choć teoretycznie normy na to pozwalają. Tak dla zobrazowania – przerwa między murami w ścianie trójwarstwowej, w której to znajduje się materiał izolacyjny i szczelina powietrzna, w razie pożaru działa jak komin. Co gorsza bardzo trudno taki pożar zgasić, bo cegła elewacyjna utrudnia dostęp do płonącego materiału izolacyjnego.

Tak dla porównania drewno ma kategorię D. Czyli trudniej jest je rozpalić i łatwiej zgaśnie niż styropian.

O klasyfikacji ogniowej materiałów więcej można przeczytać m.in. pod tym linkiem: http://www.muratorplus.pl/technika/izolacje/klasyfikacja-ogniowa-reakcja-materialow-budowlanych-na-ogien_83870.html

Pomijam już kwestię dymu wydzielanego przez różne materiały izolacyjne. W przypadku pożaru częściej zabija dym niż ogień.

Co do zasady w budownictwie materiały o palności C do E powinno się łączyć z materiałem klasy A, a materiału klasy F nie powinno się stosować wcale. Z zupełnie nie zrozumiałych dla mnie powodów przepisy dopuszczają łączenie takich materiałów jak styropian, lub pianka pur i drewno, czy gonty bitumiczne i drewno. Owszem, prawo na to pozwala dzięki koncepcji łączenia różnych materiałów dających razem wyższą odporność ogniową przegrody. Co w praktyce oznacza zastosowanie płyt kartonowo-gipsowych. Tylko, że tam jest taki mały dopisek – wykończenie ściany z płyt k-g musi być szczelne. Czyli bez puszek na elektrykę, ledów itp.

Wtedy taka przegroda ma odporność liczoną w minutach. 30 minut, czasem 60 minut. Teoretycznie masz czas uciec w razie pożaru.

Spotkałem się z tzw. budowlańcami sugerującymi docieplenie domu o konstrukcji drewnianej styropianem, poddaszy styropianem czy pianką pur. To ostatnio modne ale bardzo głupie rozwiązanie. Osobiście bałbym się zastosować na dachu ze stałym poszyciem (czyli pełne deskowanie, zaimpregnowane przed ogniem) ocieplenia nakrokwiowego z płyt PIR. Choć w porównaniu z poddaszem ocieplonym pianką pur taki dach jest niemal niepalny.

Tak na koniec w małej kontrze do wpisu Remigiusza – zastosowanie styropianu na elewacji budynku murowanego jest bezpieczne. W zasadzie każdy materiał murowany ma odporność ogniową o klasie A1 240. Czyli wytrzymuje przez 4 godziny dowolny pożar. Jest czas ugasić płomienie, a nawet jest szansa, że dadzą radę same zgasnąć. Oczywiście warunkiem jest brak składu materiałów łatwopalnych przy ścianie domu (czyli drewnianej szopy, składu drewna opałowego lub suchych krzaków).

Tak przy okazji odporność na ogień jest powodem, dla którego zrezygnowałem w swoim projekcie z poddasza użytkowego oraz zastosowania gontu bitumicznego. Jeśli nie chcesz ryzykować mieszkając na poddaszu ocieplasz ją wełną mineralną. Wyłącznie. Ocieplenie poddasza wełną tak, aby po kilku-kilkunastu latach nie osiadła i nie zawilgotniała wymaga dobrych materiałów i jeszcze lepszych specjalistów. Jest to po prostu drogie.

A co do gontów bitumicznych to przekonał mnie strażak. Jak stwierdził jeśli widzą płonący dach z gontem bitumicznym to sprawdzają, czy środku nikt nie został i polewają okoliczne domy. Gaszenie samego pożaru i tak nie ma sensu...

1

Typową pułapką przy rozważaniu budowy domu jest położenie nacisku na jakość materiałów z których ma powstać, zamiast jakości wykonania. Dokładnie to samo dotyczy kupna już istniejącego domu lub mieszkania - brak błędów wykonawczych ma większe znaczenie niż materiał.

30 cm wełny mineralnej, nawet o najniższej λ, która zawilgotniała, będzie miała gorsze parametry termoizolacyjne niż 5 cm suchego styropianu. Podobnie, 30 cm ocieplenia wykonanego ze styropianu grafitowego, ale z pozostawionymi szparami między płytami, da gorszy efekt niż 5 cm zwykłej wełny, ale położonej szczelnie.

12 cm ściana działowa z silikatów, wymurowana z niedokładnie położonym klejem i źle umocowana w ścianach nośnych będzie miała gorsza izolacyjność akustyczną niż 8 cm ścianka z gazobetonu, ale poprawnie wymurowana. Najlepsza membrana paroizolacyjna na niewiele się przyda, jeśli wykonawcy ją podziurawią. Lista możliwych błędów wykonawczych jest długa.

Do tego dochodzi problem łączenia ze sobą nieodpowiednich technologii. Beton komórkowy jest świetnym materiałem budowlanym, ale nie nadaje się do budowy piwnic. Niezależnie od tego co twierdzą marketingowcy producentów gazobetonu. Styropian jest dobrym i tanim materiałem termoizolacyjnym. Na podłoża mineralne. Czymś na krawędzi zbrodni i debilizmu jest używanie styropianu jako ocieplenia konstrukcji drewnianych, niezależnie od tego czy mówimy o ścianie wykonanej z bali drewnianych, czy o poddaszu użytkowym.

Klasycznym błędem jest zbyt szybkie budowanie. Budynek w stanie surowym powinien sobie przez kilka miesięcy spokojnie stać, tak by miał czas osiąść i pozbyć się wilgoci technologicznej. O ile problem osiadania można zmniejszyć przez zastosowanie płyty fundamentowej, to w zasadzie nie da się przyśpieszyć osuszania murów i stropów. Nawet jeśli stawiamy mur z ceramiki klejonej na piankę, to i tak zalewamy betonem wieńce, fundamenty, robimy wylewki itp. To wszystko jest wilgotne i kilka miesięcy musi schnąć. Jak położymy na to od razu termoizolacje, elewacje i wykończymy od środka, to ta wilgoć zostanie w konstrukcji budynku.

Dlatego przy budowie domu wybieram technologie, przy których trudno popełnić błędy technologiczne, a jeśli już miały miejsce - łatwo je usunąć. Preferuję też technologie popularne - nie chciałbym by to na naszym domu ekipa uczyła się nowej dla nich technologii. Niczym kat nad potępioną duszą mam zamiar pilnować osobiście tych kliku kluczowych momentów w budowie domu, w których te błędy łatwo popełnić. Kierownik budowy nie przebywa na niej cały czas, nie mówiąc już o tym, że niekoniecznie trafi się nam prawdziwy fachowiec.

Dziś kolejny wpis dotyczący budowy ścian. Użyję w nich odrobiny terminów związanych z budownictwem. Wyjaśnienie używanych poniżej pojęć znajdziesz w zakładce Słowniczek terminów budowlanych.

Według obowiązujących od tego roku norm, przenikalność cieplna ścian U nie może przekraczać 0,23 W/m²K, od 2021 roku nie będzie mógł przekraczać 0,20 W/m²K. Przyjmuje się, że ściana o przenikalności mniejszej niż 0,20 W/m²K jest typowa dla domów energooszczędnych, o przenikalności 0,15 W/m²K niskoenergetycznych a 0,12 W/m²K dla domów pasywnych. To pozwala nam uznać, że ściana o przenikalności 0,20 W/m²K to wynik dopuszczalny, 0,15 przyzwoity a 0,12 jest wynikiem bardzo dobrym. Dla porównania, przeciętny dom stawiany jeszcze kilkanaście lat temu miał U ściany powyżej 0,50 W/m²K.

W żaden zdroworozsądkowy sposób nie jestem w stanie wytłumaczyć, czemu norma 0,20 W/m²K nie obowiązuje w Polsce przynajmniej od dekady, tylko jest wprowadzana stopniowo. Jedynym wytłumaczeniem jest dla mnie wyjątkowo skuteczny lobbing producentów materiałów na ściany jednowarstwowe...

W poprzednim wpisie pisałem o różnych przeznaczeniach ścian. W budownictwie jednorodzinnym zwykle ściana zewnętrzna pełni zarówno funkcję konstrukcyjną jak i osłonową. Co oznacza, że ściana zewnętrzna musi być zarówno wytrzymała konstrukcyjnie, jak i zapewniać odpowiedni poziom termoizolacje. Dodatkowo musi jeszcze chronić przed czynnikami atmosferycznymi, hałasem itp.

Zwykle materiały o większej gęstości mają wyższą odporność na ściskanie, wyższą izolacyjność akustyczną i większą zdolność do akumulacji cieplnej. Materiały o małej gęstości mają lepszą izolacyjność termiczną, są łatwiejsze w obróbce i w mniejszym stopniu obciążają konstrukcję budynku. Czyli materiał o korzystnym współczynniku izolacyjności cieplnej jest co do zasady kiepskim materiałem konstrukcyjnym. Oczywiście, nawet korzystając z materiału o kiepskim λ (przewodnictwie cieplnym), ale odpowiednio grubym, uda się uzyskać wymagany poziom U przegrody.

Technicznie da się wybudować ścianę zewnętrzną jednowarstwową o wymaganym obecnie parametrze U, o grubości w okolicy 40cm. Pozwalają na to pustaki z cegły poryzowanej wypełnione wełną mineralną, bloczki z gazobetonu o gęstości nie większej niż 400 kg/m3 czy bloczki keramzybetonowe wypełnione styropianem. Grubość ściany jednowarstwowej o U=0,12 wykonanej z takich materiałów miała by grubość od 70 do 95 cm.

Klasa wytrzymałości takiego gazobetonu czy keramzybetonu nie przekracza 2 MPa. Znaczy samego bloczka, bo po uwzględnieniu spoin, sposobu murowania itp. klasa wytrzymałości całej ściany spada o jakieś 20%. Przy tej grubości ściany taka wytrzymałość w zasadzie wystarcza, ale już trzeba uważać na łączny ciężar całej konstrukcji. Ogólna wytrzymałość całego budynku jest porównywalna z wytrzymałością domów drewnianych i domów szkieletowych. W gazobetonie 350 dziury można robić palcem. Ceramika poryzowana z wkładką z wełny mineralnej ma wytrzymałość od 3,5 do 7MPa, co jest wartością dla budownictwa jednorodzinnego więcej niż wystarczającą.

Ściany jednowarstwowe dotyka też problem mostków termicznych, przede wszystkim w miejscach w których znajdują się nadproża, wieńce i stropy, ale także w miejscu łączenia pustaków. Da się go rozwiązać, ale to już jest trudniejsze i droższe niż w ścianach warstwowych.

Teoretycznie ściany jednowarstwowe są odporniejsze od wielowarstwowych na problem kondensacji pary wodnej w przegrodzie, czyli problemu tzw. „przemarzania ścian”. W teorii, w praktyce jest nieco gorzej, bo wymaga zastosowania wszystkich warstw ściany (tynków wewnętrznych i zewnętrznych, farb, itp.) o paroprzepuszczalności nie gorszej niż materiał konstrukcyjny. W przypadku keramzybetonu z wkładką styropianową mamy w praktyce do czynienia z materiałem składającym się z kilku warstw o różnej dyfuzyjności. Czyli materiał który aż prosi się o kondensację pary wodnej wewnątrz bloczków. To jeden z bardziej skomplikowanych problemów w budownictwie jednorodzinnym, poświęcę mu osobny wpis w przyszłości.

Zwolennicy ścian jednowarstwowych podkreślają, że koszt ich budowy jest mniejszy niż ścian dwuwarstwowych. W przypadku gazobetonu łączny koszt zbudowania ściany jednowarstwowej będzie porównywalny do odpowiadającej ściany dwuwarstwowej. Przy zastosowaniu ceramiki poryzowanej z wełną mineralną, lub keramzybetonu ze styropianem, za same bloczki na m2 ściany będą kosztować od 270 do 310 zł. Bez robocizny, tynkowania, zaprawy itp. W tej cenie buduje się pasywną ścianę dwuwarstwową metodą lekką-suchą z okładzinami z ceramiki lub drewna... O kosztach budowy i grubości ściany jednowarstwowej o U nie większym niż 0,12 W/m²K nie warto wspominać.

Reasumując, nie widzę żadnych, ale to kompletnie żadnych zalet ścian jednowarstwowych przy budowie budynków mieszkalnych. Ściany takie są grube, podatne na mostki termiczne i albo bardzo drogie, albo mają kiepskie właściwości mechaniczne. W przypadku pustaków keramzybetonowych mamy kumulację – grubą, drogą ścianę o kiepskich właściwościach mechanicznych. Ściany jednowarstwowe mają natomiast dużo zalet przy stawianiu budynków w których nie zależy nam na termoizolacji. Czyli budynków gospodarczych czy domków letniskowych. W tych zastosowaniach są bezkonkurencyjne cenowo.

Ściany warstwowe są rozsądnym sposobem obejścia wyżej wymienionych problemów. To co opiszę poniżej dotyczy też ścian dwuwarstwowych wykonanych metodą lekką-suchą i ścian trójwarstwowych, ale pomijam je dalszych rozważaniach ze względu na koszt wykonania warstwy elewacyjnej.

Jak przedstawiłem w opisie ściany jednowarstwowej trudno znaleźć materiał, który będzie spełniał wszystkie funkcje ściany zewnętrznej jednocześnie. Rozwiązaniem jest zbudowanie ściany składającej się z kilku warstw.

Przekrój ściany dwuwarstwowej
Żródło Wikipedia

Na powyższym rysunku widzimy ścianę wykonaną w technologii lekkiej-mokrej, ETICS. Patrząc od wnętrza budynku mamy kolejne warstwy:

  1. tynk wewnętrzny;
  2. warstwę konstrukcyjną;
  3. warstwę termoizolacyjną;
  4. zbrojenie;
  5. warstwę elewacyjną.

Warstwa tynku wewnętrznego nie jest konieczna. Rezygnuje się z niego często w pomieszczeniach gospodarczych. Czasami rezygnuje się z tynku aby wyeksponować się warstwę konstrukcyjną w celach dekoracyjnych. Sprawdza się tutaj mur wykonany z cegły pełnej, zwłaszcza klinkierowej, beton, zwykle szlifowany, oraz mury konstrukcyjne wykonane z materiałów naturalnych. Tynk może też zostać zastąpiony różnego rodzaju okładzinami, choć dla wygody ściany pod okładziny i tak się zwykle tynkuje.

Zadaniem warstwy konstrukcyjnej jest przenoszenie obciążeń własnych jak i przejętych z innych elementów budynku. W tym celu najlepiej sprawdzają się materiały o możliwie dużej klasie wytrzymałości, zasadniczo o dość dużej gęstości. Duża gęstość przekłada się na inne, korzystne w budownictwie jednorodzinnym cechy – izolacyjność akustyczną, odporność na ogień i zdolność do akumulacji ciepła. Wadą materiałów gęstych jest ciężar. Ponieważ warstwa konstrukcyjna nie musi spełniać funkcji termoizolacji, może być stosunkowo cienka, jej minimalna grubość jest określona przez potrzeby konstrukcyjne.

Ponieważ warstwa termoizolacyjna nie musi przenosić obciążeń konstrukcyjnych, a przed uszkodzeniem chroni ją zbrojenie, można wykonać ją z materiałów lekkich o możliwie najniższym współczynniku λ. Najczęściej stosuje się w tym celu styropian i płyty z wełny mineralnej. Λ tych materiałów waha się w przedziale 0,03 – 0,04. „Najcieplejsze” materiały budowlane mają współczynnik λ na poziomie 0,09-0,11 ceramika tradycyjna i bloczki silikatowe mają λ w okolicach 0,5. Styropian (wełna mineralna) jest lżejszy, tańszy i łatwiejszy w obróbce niż dowolny materiał wykorzystywany do murowania. 1 cm styropianu zastępuje kilka – kilkanaście centymetrów muru.

Zbrojenie to najczęściej siatka zatopiona w warstwie zaprawy. Chroni izolację przed działaniem czynników atmosferycznych i uszkodzeniami mechanicznymi. Stanowi tez podkład pod warstwę elewacyjną. Zbrojenie występuje tylko w systemach mokrych. Stosując płyty z polistyrenu ekstrudowanego (Styrodur, XPS) można czasami zrezygnować ze zbrojenia. Styrodur bez zbrojenia stosuje się często przy ocieplaniu fundamentów, bezpośrednio na takich płytach można przykleić płytki klinkierowe lub panele drewnopodobne.

Warstwę elewacyjną stanowią różnego rodzaju tynki, najczęściej barwione choć możliwe jest ich malowanie. Jako elewacji w systemach ETICS można też używać wspomnianych już płytek klinkierowych, lub innych lekkich okładzin przyklejanych do zbrojenia. Ze względu na ograniczoną nośność zbrojenia, ciężkie elewacje wymagają zastosowania metody lekkiej-suchej.

Podsumowując, głównymi zaletami ścian wykonanych w technologii lekkiej-mokrej jest korzystny stosunek ceny do uzyskanej izolacyjności termicznej. Ściany dwuwarstwowe, w porównaniu z innymi ścianami o takim samym współczynniku przenikalności cieplnej, mają najmniejsza grubość. Ich wadą jest ograniczona odporność na uszkodzenia mechaniczne i mniejsze możliwości kształtowania wyglądu elewacji.

Dodałem słownik terminów budowlanych, którymi posługuję się tworząc wpisy. Nie są to definicje zgodne z literaturą naukową lub normami technicznymi, choć staram się by były im jak najbliższe. To uproszczone wyjaśnienie tych pojęć, które ma być zrozumiałe dla laika. Proszę o wyrozumiałość  podczas wytykania błędów :-).

Słowniczek będzie stopniowo uzupełniany i modyfikowany. Z czasem znajdą się przy terminach linki do artykułów, w których opisałem dany parametr bardziej szczegółowo.

Jedną z pierwszych decyzji przy budowie domu jest wybór materiału na budowę ścian. Zanim się do tej decyzji przejdzie, trzeba wiedzieć, jakie są dostępne opcje. Ten artykuł jest pierwszym w cyklu dotyczącym konstrukcji i ocieplenia ścian. Dzisiejszy wpis będzie poświęcony wprowadzeniu do tematu, skrótowo opiszę różne rodzaje konstrukcji ścian, materiały, sposoby ocieplenia, terminy itp. Będę pisał tylko o technologiach ścian murowanych stosowanych w budownictwie jednorodzinnym. Co oznacza, że z góry pomijam technologie z dużych prefabrykatów, drewna, styropianu, domów szkieletowych czy żelbetonu.

Pod względem przeznaczenia w budownictwie można wyróżnić ściany konstrukcyjne, działowe, osłonowe i samonośne. Ścianami konstrukcyjnymi w budownictwie jednorodzinnym są zwykle ściany zewnętrzne, oraz wewnętrzne ściany nośne. Ich zadaniem jest przenoszenie obciążeń własnych jak i przejętych z innych elementów budynku (stropów, dachu itp.). Ściany zewnętrzne pełnią też funkcje osłonowe.

Duże przeszklenia również spełniają funkcje ścian osłonowych, czyli chronią wnętrze domu przed warunkami atmosferycznymi. Ściany działowe dzielą wewnętrzne pomieszczenia domu, ale nie przenoszą żadnych obciążeń poza własnym ciężarem.

Ściana szczytowa to trójkątny fragment ściany zewnętrznej na wysokości poddasza przy dachach jedno lub dwuspadowych. Wielokrotnie spotkałem się z budowlańcami nazywającymi tak krótszą ścianę zewnętrzną na wysokości piętra lub parteru. Nie jest to poprawne określenie, ale w mowie potocznej ujdzie. Ściana kolankowa służy podniesieniu podniesieniu dachu, tak aby uzyskać większą powierzchnię użytkową poddasza.

Ściana fundamentowa i piwniczna to część ściany zewnętrznej, zagłębiona w gruncie. Ponieważ fundamenty muszą się znajdować poniżej poziomu przemarzania gruntu, trzeba je zagłębić, w zależności od rejonu Polski, na 1 do 1,5 m w głąb. Przy piwnicach głębokich, lub położonych na podmokłych terenach, ściany takie wykonuje się zwykle jako monolityczne z żelbetonu. Jest to jednak metoda kosztowna.

Można też się spotkać z tzw. ścianką oporową. Jest to wzmocnienie ściany szczytowej lub piwnicznej, zapobiegające przewróceniu ściany szczytowej pod wpływem podmuchów wiatru, a ściany piwnicznej z powodu naporu gruntu. Nie jest to poprawna nazwa, w zasadzie mur (ściana) oporowa to budowla mająca powstrzymać poziome parcie gruntu, ewentualnie mająca za zadanie przejęcia rozporu poziomego sklepienia łukowego, dość często stosowana w starych kościołach.

Ściany zewnętrzne mogą być ścianami jednowarstwowymi, dwuwarstwowymi i trójwarstwowymi. Najpopularniejsze są ściany dwuwarstwowe ocieplone metodą mokrą, gdyż mają najlepszy stosunek ceny do uzyskanych parametrów izolacyjnych i konstrukcyjnych. W kolejnych wpisach będę się zajmował tylko tym typem ściany, ale dla porównania opiszę pokrótce pozostałe.

Ściana jednowarstwowa, jak łatwo się domyślić, składa się tylko z jednej warstwy, pełniącej równocześnie funkcję konstrukcyjną i izolacji cieplnej. Uchodzi za łatwiejszą i nieco tańszą w wykonaniu od ściany dwuwarstwowej o takich samych parametrach izolacyjnych. Ponieważ materiały konstrukcyjne o najlepszych parametrach termoizolacyjnych mają współczynnik U (więcej o nim w przyszłości) 3-4 krotnie gorszy niż styropian czy wełna mineralna, muszą być odpowiednio grubsze. Ściana o parametrach wymaganych dla domu pasywnego, wykonana z betonu komórkowego, musiała by mieć ponad metr grubości. Taka sama ściana dwuwarstwowa będzie o grubości 40-45 cm, przy czym połowa tej grubości wynika z wymogów konstrukcyjnych.

Osobiście uważam, że stawianie ścian jednowarstwowym w budownictwie jednorodzinnym jest kompletnie pozbawione sensu. No chyba że ktoś z góry zakłada, że będzie ogrzewał dom za pomocą śmieci, chrustu lub mułu węglowego. Ewentualnie dobrze się czuje tylko w budynku o cechach zamku i zawsze marzył o wyglądaniu na świat przez okienka strzelnicze. Ściany jednowarstwowe są natomiast sensownym ekonomicznie rozwiązaniem dla nieogrzewanych, lub ogrzewanych sporadycznie, budynków gospodarczych.

Obecnie orientacyjny koszt postawienia ściany jednowarstwowej, spełniającej minimalne wymagania co do izolacyjności cieplnej to około 160-200zł za m2.

Ściana dwuwarstwowa składa się z warstwy konstrukcyjnej, przenoszącej obciążenia pozostałych części budynku i zewnętrznej warstwy ocieplenia. Najczęściej ociepla się budynki styropianem lub wełną mineralną w płytach. Styropian, jako najtańszy, używany jest głównie w systemie ETICS, zwanym też metodą lekką-mokrą lub BSO. Oczywiście, można w tej metodzie wykorzystać też wełnę mineralną. Polega ona na przymocowaniu materiału izolacyjnego do ściany konstrukcyjnej za pomocą kleju i ewentualnie kołków, następnie zabezpieczenie za pomocą warstwy zbrojącej, czyli siatki zatopionej w zaprawie. Na zbrojenie nakłada się następnie warstwę elewacyjna, czyli tynk lub płytki elewacyjne.

Obecnie orientacyjny koszt postawienia ściany dwuwarstwowej, ocieplonej metodą lekka-mokrą, to około 180-240zł.

Inną metodą ocieplenia ściany dwuwarstwowej jest metoda lekka-sucha. Polega ona na zbudowaniu na ścianie konstrukcyjnej rusztu (drewnianego, stalowego lub aluminiowego), pomiędzy którym układa się płyty z wełny mineralnej. Następnie do rusztu mocuje się warstwę elewacyjną. Jako elewację można wykorzystać deski drewniane, lub z tworzyw sztucznych, płyty włókno-cementowe, betonowe, łupek, kamień, ceramikę i podobne.

Zaletą tej metody jest możliwość stosowania w zasadzie dowolnego rodzaju elewacji. Często stosowana przy termomodernizacji starych budynków, gdyż pozwala uniknąć zniszczenia i zabrudzenia ogrodu. Z powodu zastosowania wełny mineralnej i szczeliny wentylacyjnej między elewacją a wełną, wskazana przy ocieplaniu budynków, które z jakiś powodów wymagają wysokiej paroprzepuszczalności ścian zewnętrznych. Jest to metoda odporna na błędy wykonawcze, nie wymaga wyspecjalizowanej i doświadczonej ekipy.

Niestety, metoda lekka-sucha jest droga, głównie ze względu na ceny materiałów izolacyjnych, płyty z wełny mineralnej są też zauważalnie droższe od styropianu. Czasami w ramach jednego budynku łączy się metodę lekką z metodą mokrą, tak aby uzyskać ciekawie wyglądająca elewację utrzymując przy tym rozsądny koszt wykonania.

Koszt wykonania ściany metodą lekką-suchą zależy głównie od kosztów warstwy elewacyjnej. Koszt ściany konstrukcyjnej, ocieplenia i robocizny to około 220-250zł za m2, najtańszą elewacją jest siding (takie paskudne listwy z pcv), już od 20zł za metr kwadratowy. Ceny najdroższych materiałów elewacyjnych mogą przekraczać 400zł za m2. Czyli łączna cena waha się od 240 zł do 650zł za m2

Ściana trójwarstwowa składa się z warstwy konstrukcyjnej, izolacyjnej i osłonowej. Przypomina tym trochę metodę lekką-suchą. Warstwę osłonową wykonuje się zwykle z ceramiki, najczęściej wykorzystywane są cegły klinkierowe. Można oczywiście jako warstwę osłonową wykorzystać cienkie pustaki ceramiczne i następnie je otynkować, ale uzyskujemy w ten sposób efekt wizualny taki sam jak przy metodzie lekkiej-mokrej tylko przy dużo wyższej cenie.

Warstwa osłonowa stoi na fundamencie, choć musi być też przytwierdzona kotwami do ściany konstrukcyjnej. Ponieważ między warstwą osłonową a termoizolacją wskazana jest szczelina wentylacyjna, przy zastosowaniu wełny mineralnej wręcz konieczna, trudno uzyskać grubszą warstwę izolacji niż 15 cm.

Ściany trójwarstwowe są bardzo trwałe, ceramika, silikaty, a zwłaszcza klinkier, są wyjątkowo odporne na warunki atmosferyczne. Ten typ elewacji w zasadzie wymaga jedynie mycia co kilka - kilkanaście lat. Cena zależy głównie od kosztów materiału osłonowego (elewacyjnego). Najtańszy jest silikat, najdroższa cegła klinkierowa. Łączny koszt budowy takiego muru waha się między 250 zł a 450 zł.

9

Dziś pora aby wrzucić na bloga kilka szkiców budynku.

Zanim doszliśmy to docelowej koncepcji rozważaliśmy kilka innych rozwiązań. W tym dom całkowicie parterowy, w kształcie litery L. Szacunkowy koszt budowy takiego domu jednak całkiem nas zniechęcił. Na wczesnym etapie rozważań odpadło też kilka innych pomysłów.

Dość długo trwały prace nad projektem, który prezentuję poniżej. To już była koncepcja zakładająca budowę domu pasywnego, z przeszkleniami skierowanymi na południe, jednym pionem instalacyjnym. Miał mieć okap i balkony jako ochronę przed przegrzewaniem w lecie. W kształcie był to prostokąt z dwoma ściętymi rogami. Ogrzewany gazem.

Szkic wczesnej koncepcji domu
Wczesna koncepcja, widok od frontu
Widok od tyłu - wczesna koncepcja
Wczesna koncepcja, widok od tyłu

Rogi budynku były ścięte, gdyż wybrana przez nas działka jest długa i wąska, ustawiona na linii północny zachód - południowy wschód. Aby zmieścił się na niej budynek z frontem skierowanym na południe, trzeba go postawić nieco na ukos od osi działki. W takim ustawieniu mieści się tylko typowa kostka, albo dom o prostokątnej podstawie, ale ze ściętymi rogami. Ścięcie północno – zachodniego rogu pozwalało nam też na uzyskanie ściany bez przeszkleń – czyli takiej którą można postawić w odległości 3 metrów od granicy działki.

Po przeliczeniu kosztów budowy balkonów i okapów postanowiliśmy z nich zrezygnować. Duży taras i bardzo duży ogród spokojnie zastępują balkon. Do ochrony przed przegrzaniem o wiele lepiej sprawdzają się tańsze rolety i markizy. Celowość istnienia okapu jest dyskusyjna, a wzrost kosztów oczywisty. O okapie będzie jeszcze osobny wpis.

Stara bryła pozbawiona balkonów i okapu wyglądał po prostu paskudnie. Ścięte rogi utrudniały aranżację wnętrza, a cała konstrukcja niezbyt spełniała wymogi prostoty.

W końcu doszliśmy do idei domu na planie sześciokąta nieforemnego, rozciągniętego na linii wschód – zachód. To zaledwie koncepcja jak ma wyglądać bryła budynku. Docelowy projekt będzie się różnić w wielu szczegółach, takich jak układ okien wygląd podmurówki, czy elewacji.

Szkic frontu domu
Szkic tyłu domu

Jak widać, jest to jeszcze bardzo surowy szkic domu. Nie jest pokazany taras od frontu z konstrukcją do rozciągania markizy na lato. Nie ma schodków prowadzących do drzwi wejściowych. Brak komina i wielu innych szczegółów. Ale pozwala się zorientować, jaki dom chcemy postawić.

Rozważamy jeszcze wersję domu bez piwnicy, za to z poddaszem użytkowym, spełniającym rolę magazynowo – warsztatową. W takim wypadku piętro będzie zaczynało się tuż nad ziemią, a nie podniesione na wysokość 1 m. Znacznemu podwyższeniu ulegną też ściany kolankowe i szczytowe. Z różnych względów wolimy jednak piwnicę, o ile strych nie okaże się zdecydowanie tańszy, zostaniemy przy pierwszej koncepcji.

Możliwe, że od strony północnej pojawi się wiata w postaci konstrukcji samonośnej. Będzie służyła jako osłona schodów wejściowych przed warunkami atmosferycznymi i równocześnie – jako duży balkon.

Plan domu na podstawie sześciokąta ma kilka zalet i dwie wady. Wadą są dwa dodatkowe rogi (sześć zamiast czterech) i nieco trudniejsza aranżacja wnętrza. Jak pisałem wcześniej, ze względu na ukształtowanie działki i tak musielibyśmy ściąć dwa rogi domu.

Zalety to wygląd bryły, łatwiejsza, bo w pełni symetryczna konstrukcja domu (w stosunku do ściętych rogów a nie budynku na planie prostokąta) i przede wszystkim – ekspozycja aż 3 ścian na promienie słoneczne. W polskich warunkach dodatni bilans energetyczny mają szyby skierowane na południe, południowy wschód i południowy zachód. Zwiększyliśmy też objętość domu, zmniejszając jego obwód. Dwa ostatnie czynniki powinny dodatkowo obniżyć koszty ogrzania naszego domu.

9

Kumpel mnie ostatnio zapytał czemu nie chcę domu o konstrukcji szkieletowej. O tym czym jest dom o konstrukcji opartej o lekki szkielet drewniany lub metalowy, pisać nie będę i odsyłam do Wikipedii.

W wielu krajach "zachodnich" system budowy takich domów jest popularny z powodu ich trzech podstawowych zalet: buduje się bardzo szybko, dom łatwo jest przebudować, taka konstrukcja jest znacząco tańsza niż dom murowany. Zwłaszcza to ostatnie kryterium jest decydujące, gdyż dzięki odpowiedniemu projektowi i materiałom też można wybudować szybko dom murowany, łatwy w przebudowie.

Z niezbyt zrozumiałych dla mnie powodów domy o konstrukcji szkieletowej oferowane przez polskich wykonawców nie tylko nie są znacząco tańsze od domów murowanych, ale często są wręcz droższe. Być może przyczyną są różnice w kosztach robocizny, której jest znacznie więcej przy domu murowanym, może jest to spowodowane niewystarczającą konkurencją, nie wiem. Istotne jest tylko to, że w Polsce podstawowa zaleta domów szkieletowych jest nieobecna.

Oczywiście jeśli ktoś sobie sam postawi dom szkieletowy, zbijając konstrukcję samemu z bali, nawet sprowadzonych ze Szwecji, to będzie on konkurencyjny cenowo w stosunku do domu murowanego, stawianego siłami własnymi. Dom murowany łatwo jest postawić systemem gospodarczym, czyli zatrudniając kolejnych podwykonawców. Szkieletowy należy zamówić w fabryce, złożyć go powinna wyspecjalizowana, często fabryczna, ekipa. Błędy wykonawcze w domu szkieletowym będą bolały bardziej niż w domu murowanym.

Domy szkieletowe mają, przynajmniej z mojego punktu widzenia kilka dość poważnych wad.

  • Mają mniejszą, żeby nie powiedzieć - żadną, zdolność akumulacji ciepła. Jest to zaletą w domach użytkowanych sporadycznie, ale w domu całorocznym to wada.
  • Mniejsza trwałość konstrukcji. Konstrukcja takiego domu w zasadzie wymaga generalnego remontu po 50 latach. Owszem, zadbany dom szkieletowy będzie stał dłużej niż niezadbany murowany, ale przy normalnym użytkowaniu dom murowany ma tu zdecydowaną przewagę.
  • Mniejsza solidność konstrukcji rodzi też inne negatywne konsekwencje. Stropy mają mniejszą nośność, błędy przy remontach (np. podcięcie konstrukcji przez niedouczonego "elektryka") mogą spowodować katastrofę, mniejsza odporność na pożar czy katastrofy naturalne.
  • Taki dom skrzypi. Są ludzie którzy to lubią, lub im to nie przeszkadza. Mnie to drażni bardzo.

Dość trudno jest kupić w Polsce dom szkieletowy z drugiej ręki, a w okolicy która nas interesuje nie widziałem żadnej oferty. Ale jeśli już się oferty pojawiają, to ceny używanych domów szkieletowych są od 20 do 40% niższe niż podobnych murowanych. Gdyby w naszym kraju koszt budowy (stan surowy) domu szkieletowego był o te 40% mniejszy niż domu murowanego, prawdopodobnie wzrosła by ich popularność i sam zastanawiał bym się nad tą technologią.

Przy obecnych cenach tej technologii rozważam ją tyko przy w pełni samodzielnej budowie altanki ogrodowej. Takie połączenie pracy fizycznej na świeżym powietrzu z majsterkowaniem. Altankę czy dom letniskowy pewnie bym stawiał też przy wykorzystaniu kostki słomianej lub drewna opałowego

10

W poprzednich wpisach napisałem czemu chcemy budować dom w Bieszczadach i jakie ma spełniać założenia. W poniższym wpisie skonkretyzuję jakie pomieszczenia są nam potrzebne, czyli jaką ma mieć powierzchnię. Napisałem już czemu nie chcemy domu wg gotowego projektu. Zapoznanie się z tym wpisem wyjaśni, dlaczego chcemy dom duży, z piwnicą, bez poddasza użytkowego, garażu w bryle itp. W skrócie – projektuję dom pod potrzeby mojej rodziny, a nie wygodę architekta lub aktualną modę.

Jakiego domu potrzebujemy? Dużego, taniego i łatwego w utrzymaniu. Z dużym ogrodem. I przede wszystkim – bardziej atrakcyjnego niż nasze dotychczasowe mieszkanie w Krakowie. Brak smogu i piękne widoki rekompensują nam ograniczony dostęp do znajomych, rozrywki i pracy. Prawie. Aby wydać naprawdę spore pieniądze na postawienie domu, musi on być lepszy, większy i wygodniejszy niż mieszkanie.

Mamy teraz mieszkanie o wielkości 64 m2, bardzo dobrze rozplanowane. Projekt zdobył nominacje Muratora w konkursie na Remont Roku. Dwie sypialnie, salon z aneksem kuchennym, gabinet, łazienka i korytarz. Przy remoncie przesuwaliśmy ściany aby osiągnąć maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Do tego dochodzi 16 m2 piwnicy i 32 m2 strychu (efektywnie jakieś 20 m2). Wspólna klatka schodowa to zaoszczędzone miejsce na schody i wiatrołap. Standardowy dom o powierzchni 120 m2 nie dodał by nam efektywnie nawet metra przestrzeni życiowej. Do takiego domu nie ma sensu się przeprowadzać.

Mieszkaliśmy przez kilka lat w 33 m2 (+ 8 m2 piwnicy). Do przeżycia dużo przestrzeni nie potrzeba, ale mieszkanie w ciasnocie ma różne negatywne konsekwencje, nie tylko brak komfortu. Przestrzeń mieszkalną podzieliłem, dla wygody, na konieczną – minimum wymagane by mieszkanie spełniało swoją funkcję, przestrzeń komfortu – przydatna i podnoszącą jakość naszego życia, oraz fanaberie – przestrzeń służąca tylko do rozrywki.

Nasza sypialnia, o powierzchni 12 m2 to pomieszczenie konieczne. W wersji 15-16 m2 wraz z prywatną, 4 metrową łazienką to już wersja komfortowa. Dwie dodatkowe sypialnie, każda o powierzchni 12 do 14 m2 to konieczność. Wiatrołap, 2 m2 minimum, w wersji komfortowej, z szafą na odzież wierzchnią i szerokim korytarzem to już co najmniej 4 m2. Najmniejsza w miarę wygodna kuchnia ma 8 m2, ale oboje z żoną lubimy gotować, często razem. Dla komfortu potrzebujemy 12 m2, najlepiej z małą podręczną spiżarnią – kolejne 2 metry kwadratowe. Salon połączony z jadalnią musi mieć minimum 15 m2, a komfortowy 30 m2. Na każdym piętrze będzie korytarz i schody. Wąskie i niewygodne zajmą 8 m2 na piętro, wygodne 12 m2. Razem jakieś 36 m2 na komunikację.

Miejsce pracy Mojej Pani – czyli pracownia, to przynajmniej 10 m2, wskazane bliżej 16 m2. Mój gabinet to 8 do 12 m2. Dla nas to bardziej konieczność niż komfort - będziemy pracować głównie w domu. Ubikacja na parterze, dla odwiedzających nas klientów to też konieczność i kolejne 2 m2. Wersja z prysznicem podniesie komfort, a to tylko 4 m2. Do tego dochodzi główna łazienka, z wanną 6 do 8 m2. Garderoba to 4 m2. Pomieszczenie techniczne na kotłownię zajmie od 4 do 12 m2, w zależności od wybranego rodzaju ogrzewania. Schowek/magazyn, to minimum 10 m2, komfortowo 20 m2. Dwa ostatnie pomieszczenia mogą być w piwnicy.

Jak by nie liczyć wersja minimum to 130 m2. Jak pisałem wcześniej – bez sensu jest dla nas przeprowadzanie się do takiego domu. Potrzebujemy czegoś ekstra.

Komfort to przede wszystkim powiększenie pomieszczeń koniecznych powyżej absolutnego minimum. Oraz dodanie kilku ekstra. Te pomieszczenia to pralnia z suszarnią (6 m2), mój warsztat (10 m2), „zimna spiżarnia” (6 m2), pokój gościnny (10 m2) i siłownia (16 m2). Z wyjątkiem pokoju gościnnego wszystkie mogą być w piwnicy. Część osób zaliczyło by pewnie pokój gościnny i siłownię do fanaberii, dla nas to są jednak pomieszczenia potrzebne, do regularnego wykorzystywania. Siłownię już teraz mam w piwnicy w bloku, nie lubię korzystać z siłowni publicznych. Spodziewamy się też częstych odwiedzin gości.

Fanaberii jest dużo, ale z większości z nich będziemy musieli zrezygnować. Nie będzie ogrodu zimowego na poddaszu i raczej nie będzie przylegającego do parteru. Rezygnujemy z drogich balkonów, wystarczy nam taras i ogród. Zapominamy też o sali projekcyjnej, salonie z grami (bilard, ping-pong czy planszówki), jacuzzi, osobnej bibliotece. Pomarzyć można, ale konto w banku nie pozwala.

Z dużym prawdopodobieństwem pojawi się za to sauna, którą będziemy w stanie, niskim kosztem, zbudować w piwnicy (8 m2). Podobnie tania będzie pustka nad częścią salonu z małą galerią (7 m2). Chłodnia w piwnicy (6 m2), samodzielnie wykonana wg własnego pomysłu powinna być tania zarówno w utrzymaniu jak i budowie, a do tego przydatna. Zostawimy też w piwnicy jedno pomieszczenie niewykorzystywane, około 12 m2. W najgorszym przypadku będzie dodatkowym magazynem, w najlepszym zmieni się albo w pokój odsłuchowy, albo ciemnię fotograficzną. Zwłaszcza to drugie rozwiązanie jest dość prawdopodobne.

Sumując, dom komfortowy dla nas będzie musiał mieć powierzchnię przynajmniej 160-170 m2 na parterze i piętrze, do tego 80-90 m2 piwnicy. Około 85 m2 na każdą kondygnację. Większy od standardowo teraz stawianych domów, ale głównie ze względu na piwnicę. Ze wstępnych projektów wychodzi mi, że spokojnie byśmy zagospodarowali ponad 100 m2 piwnicy. Czy taki dom będzie drogi w budowie i utrzymaniu? Jeżeli zbudowany zostanie głupio to będzie drogi, jeśli rozsądnie to będzie tańszy w utrzymaniu niż dom 120 m2 wg typowego projektu i tylko nieznacznie od niego droższy w budowie.

Przejrzawszy setki jeśli nie tysiące projektów gotowych widać dominujący trend. Jest to dom niepodpiwniczony z poddaszem użytkowym o powierzchni około 120-140 m2 z garażem w bryle domu. Nieco rzadziej występują projekty domów piętrowych o płaskim dachu lub parterowych z poddaszem nieużytkowym. Wszystko niepodpiwniczone, z garażem, w metrażu do 140 m2 powierzchni użytkowej. W zasadzie wymarł stary standard domu, który miał piwnicę, parter, piętro i strych. Po części jest to wymuszone planami zagospodarowania przestrzennego, które często wymuszają rozwiązanie z poddaszem użytkowym. Drugim czynnikiem jest moda a trzecim zmiana przeznaczenia domu.

Kiedyś dom był ośrodkiem życia całej rodziny, często wielopokoleniowej. Miejscem w którym się żyje, pracuje, prowadzi gospodarstwo. Teraz dom to miejsce w którym się wyłącznie śpi, ewentualnie zaprasza znajomych na weekendowe przyjęcia. Czyli ma mieć dużą sypialnie gospodarzy (15-20 m2), jedną do trzech mniejszych sypialni dla dzieci (po 12-15 m2), duży salon, koniecznie z kominkiem (20-40 m2), przylegającą lub półotwartą kuchnię (8 m2), dwie łazienki (razem z 12 m2), do tego dochodzą korytarze i schody (16 do 20 m2), pomieszczenie gospodarcze, często połączone z pralnią lub kotłownią (8 do 12 m2), wiatrołap (do 4m 2) i garaż (koło 20m2). W wersji luksusowej pojawia się jeszcze gabinet/pokój gościnny (8 do 12 m2), garderoba (4 m2) i pralnia odrębna od pomieszczenia gospodarczego (6 do 8m2). Czyli mamy właśnie od 120 m2 w wersji ekonomicznej do 200 m2 w wersji „luksusowej”.

Jak widać z projektów domów całkowicie zniknęły pomieszczenia służące do przechowywania (piwnica/strych), czy miejsca do pracy, warsztaty (piwnica). Brakuje nawet pomieszczeń do obsługi ogrodu, który to zwykle jest malutki, służy jako miejsce zabawy najmłodszych domowników i grillowania przez starszych. Kosiarka, sekator i grill zmieszczą się w garażu. No dobra, czasami w większych garażach przeznaczony jest mały kącik na „warsztat” pana domu, tak by miał miejsce na kilka kluczy służących do podstawowych prac przy domu czy samochodzie. A „zimne spiżarnie” wymarły jak ptaki dodo.

Wielu, jeśli nie większość posiadaczy takich domów szybko styka się z problemem braku miejsca do przechowywania rzeczy. Stosunkowo mały problem, jeśli od razu zaplanowano jakieś miejsce na spiżarnię (czyli dużą szafę w kuchni), garderobę i wykrojono schowki pod skosami lub schodami. W razie braku takich salon zamiast przestrzeni zawiera szafy, samochód parkuje na podjeździe do garażu a w ogródku pojawia się altana w której składuje się wszelkie możliwe graty. Szansa na warsztat lub pracownię pojawia się tylko, jak dzieci się wyprowadzą lub urodziło się ich mniej, niż pierwotnie planowano.

Nie ma strychów, bo jakoby poddasze użytkowe jest rozwiązaniem tańszym, niż piętro z poddaszem nieużytkowym. Cegły, owszem, potrzeba mniej. Tylko przy budowie domu cegła jest najtańsza. Kosztują okna (połaciowe są dużo droższe od zwykłych), wykończenie (trudniejsze przy skosach), wyposażenie (trudniej i drożej dobrać do skosów) i ocieplenie (droższe w poddaszu użytkowym). Jeśli się chce mieć to poddasze ciche i bezproblemowe, to potrzeba zainwestować w dach ze stałym poszyciem. Dużo droższy od membrany...

Nie ma piwnic, bo podnoszą cenę domu. To prawda, dom o powierzchni 120 m2 przeznaczonych do mieszkania + 80 m2 piwnicy jest droższy od takiego o powierzchni całkowitej 120 m2. Tylko że dom bez piwnicy o powierzchni 200 m2 prawie zawsze jest dużo droższy niż ten o 120 + 80 m2. Tylko w przypadku terenów podmokłych, o wysokim poziomie wody gruntowej, piwnica wychodzi drogo. Normalnie piwnica, w przeliczeniu na metr kwadratowy, jest najtańszą powierzchnią w domu.

Mało komu z „oszczędnych” przeszkadza stawianie garażu w cenie salonu. Jeżeli garaż jest w bryle budynku, to znaczy że jest wybudowany dokładnie w tym samym standardzie co reszta domu. Owszem, wykończenie jest tańsze dla garażu, tylko że postawienie osobnej wiaty jest dużo tańsze. Tańsze o tyle, że w wielu wypadkach koszt 20 m2 garażu w bryle budynku jest równy kosztowi 60-70 m2 piwnicy + wiaty garażowej. No ale wiata grozi tym, że idąc od wiaty do domu się zmoknie...

Nie chcemy budynku służącego tylko do spania, tylko domu w którym się żyje. Śpi, bawi, kocha, pracuje i uczy. Z przestrzenią, z miejscem do rozwijania swoich zainteresowań. Nie chcemy malutkiego trawnika przeznaczonego wyłącznie na grill party, ale ogrodu, sadu i ogródka warzywnego. I nie ma w nas takiego uwielbienia do samochodu, aby zapraszać go do salonu czy sypialni. Chcemy domu dla nas.

Jak już wcześniej pisałem, koszt budowy i utrzymania przez pierwsze 7 lat sumuję, aby porównać który dom będzie rzeczywiście tani. Najwyższe koszty utrzymania domu generuje ogrzewanie, w tym ciepła woda użytkowa, poważnym wydatkiem jest też prąd oraz woda wraz ze ściekami. Tak się składa, że zmniejszenie kosztów tych mediów to cel budownictwa pasywnego i autonomicznego. Wybudowanie domu w standardzie domu pasywnego jest tylko o kilka procent droższe niż zwykłego, zgodnego z obecnymi normami. A i to tylko wtedy, jeśli szaleje się z ekologią i do domu pasywnego zakłada gruntową pompę ciepła i próżniowe kolektory słoneczne. Bez popadania w przesadę dom pasywny jest tańszy w budowie od standardu. Dom autonomiczny jak na razie jest dużo kosztowniejszy w budowie, ale niektóre z jego elementów można drobnym kosztem zaadoptować do domu pasywnego.

Budowa domu taniego w utrzymaniu nie jest więc kwestią kosztów tylko kwestią mentalności. Po części jest to spowodowane niewiedzą, po części fałszywymi informacjami i półprawdami rozpowszechnianymi przez sprzedawców różnych urządzeń i materiałów. A w dużej części czystą głupotą. Trochę jak w powiedzeniu: Czemuś biedny? Boś głupi. Czemuś głupi? Boś biedny...

Gdzie można zaoszczędzić na budowie domu nie obniżając sobie komfortu mieszkania i nie zwiększając kosztów utrzymania w przyszłości? Najpierw trzeba sobie uświadomić jakie elementy wpływają na koszt domu.

Pierwszym kosztem który ponosimy przy budowie domu jest zakup działki. Jeśli na koszt działki patrzysz tylko przez cenę ara, toś głupi. Jeśli postawiłeś sobie „domek na prerii”, z dala od cywilizacji, to wszelkie oszczędności na cenie ara szybko stracisz wydając pieniądze na dojazdy po wszystko. Do pracy, na zakupy, do szkoły, po każdą możliwą rzecz czy usługę. A po pierwszej zimie zaczniesz żywić gorącą nienawiść do śniegu. Jeżeli w pobliżu działki nie ma potrzebnych Ci mediów, będziesz musiał je dociągnąć co jest kosztowne lub zastosować alternatywne rozwiązania, z zasady drogie. O ewentualnych problemach z sąsiadami którym niekoniecznie będzie się podobało przekopywanie ich działek tylko po to byś miał bieżącą wodę nie warto mówić. Brak wygodnego dojazdu do działki oznacza, że ciężki sprzęt nie będzie mógł na nią wjechać. Będziesz musiał zastosować droższe rozwiązania i więcej zapłacisz robotnikom za przenoszenie materiałów. Zły kształt działki uniemożliwi skierowanie frontu domu na południe. Czyli tej ściany która powinna mieć najwięcej przeszkleń. A słońce to darmowe źródło ogrzewania i oświetlenia. Kiepskie warunki gruntowe podnoszą koszt prac przy fundamentach, mogą uniemożliwić budowę piwnicy. No chyba że lubisz mieć w domu pleśń...

Dla uproszczenia przyjmijmy dla dalszych rozważań, że wszystkie konieczne media znajdują się „w drodze” lub wręcz w obrębie samej działki. Jest dobry dojazd do niej, a ukształtowanie działki warunki gruntowe są co najmniej przyzwoite.

Kolejnym kosztem przy budowie domu jest papierologia. Od projektu zaczynając, przez pozwolenia, na odbiorach kończąc. Teoretycznie można zaoszczędzić na projekcie, bo pozostałe opłaty „za papier” są w miarę stałe. Projekt gotowy kosztuje dużo mniej niż indywidualny, ale jeśli zechcesz cokolwiek w nim zmienić i tak trzeba będzie za to zapłacić osobno. W niekorzystnej wersji może się okazać, że po podliczeniu wszystkich dodatkowych płatności projekt gotowy kosztował niewiele mniej niż robiony indywidualnie. Projekt indywidualny pozwala dokładnie dopasować dom do naszych potrzeb i daje szansę na wybranie bardziej dla nas opłacalnych rozwiązań budowlanych. Kupując projekt gotowy warto dogłębnie przemyśleć, czy akurat dokładnie taki dom chcemy mieć.

Co w domu kosztuje mało? Materiał na mury, stropy, dach, fundamenty i ocieplenie. Oczywiście można wybrać materiały które są drogie, ale sprawdzone i dobre, tradycyjne materiały są relatywnie tanie. Droga jest robocizna i różnego rodzaju „galanteria” budowlana. Co oznacza, że im prostsza jest bryła budynku, tym mniej robocizny i galanterii. Dom na planie prostokątu kosztuje o wiele mniej niż dom o takiej samej powierzchni ale skomplikowanej bryle. Tak przy okazji – dom o prostej bryle ma mniej mostków termicznych i jest tańszy w utrzymaniu. Prosta bryła to też brak loggii i balkonów. Ewentualnie zastąpienie ich balkonami francuskimi.

Dużą oszczędność daje zastosowanie elementów prefabrykowanych. Trochę w materiale, dużo w kosztach robocizny oraz w czasie budowy. Zwykle elementy prefabrykowane mają też wyższą jakość wykonania niż te budowane na miejscu. Tylko że elementy prefabrykowane wymagają zastosowania ciężkiego sprzętu i nie nadają się do budynków o skomplikowanej geometrii. Stosowanie prefabrykatów to kolejny element kumulujący korzyści wynikające z wyboru dobrej działki i prostej bryły budynku.

Dach może być tanim elementem budynku, kosztującym ledwie kilkanaście tysięcy złotych, jeśli ma prostą budowę. Każda dodatkowa krawędź dachu, każda lukarna, okno itp. znacząco podnosi jego koszt. Prosta bryła budynku połączona z prostą bryłą dachu oznacza tani w budowie dach. Tańszy i łatwiejszy w utrzymaniu także. Materiał pokryciowy dachu ma oczywiście duże znaczenie, blachodachówka jest dużo tańsza niż dach ze strzechy. Wersja budynku z piętrem i poddaszem nieużytkowym jest tańsza w budowie i dużo tańsza w utrzymaniu, niż poddasze użytkowe. Ale aby to wytłumaczyć potrzeba kilku wpisów poświęconym dachom i poddaszom, na razie przyjmijcie to na wiarę. 🙂

Najtańsza ściana o dobrej izolacyjności to ściana dwuwarstwowa ocieplona styropianem i wykończona metodą lekką mokrą. Czyli tynkiem cienkowarstwowym. Głównie ze względów estetycznych stosuje się inne rozwiązania, takie jak ściany trójwarstwowe wykończone cegłą klinkierową czy dwuwarstwowe wykończone metodą lekką suchą, czyli jakąś elewacją jak deski czy kamień. Ze względów ekonomicznych wybieram metodę lekką mokrą, choć mam zamiar nieco „oszukać” przy wyglądzie elewacji.

Drogim elementem domu są kominy, zwłaszcza jeśli są murowane w sposób tradycyjny. Ponadto podnoszą koszt wykończenia dachu. Jeśli zrezygnujemy na etapie projektu z wentylacji grawitacyjnej, zastępując ją mechaniczną, oszczędzimy na budowie kominów. Co najmniej tyle, by z nawiązką wystarczyło na instalację wentylacji mechanicznej. Z rekuperacją. Pozwalającej oszczędzić na ogrzewaniu, chłodzeniu i likwidującej większość problemów z wilgocią w domach. Z kominów dymowych i spalinowych nie da się zrezygnować, no chyba że zrezygnujemy z kotłów na paliwo stałe, gazowe lub płynne.

Kolejnym drogim elementem budynku są instalacje. Wodne, kanalizacyjne, c.o., elektryczna i wspomniana już wentylacja. W projektach gotowych, pomijając najmniejsze powierzchniowo domy, regułą są dwa lub nawet trzy piony wodno-kanalizacyjne. Dobre przemyślenie układu pomieszczeń pozwala na redukcję ilości pionów. Do jednego.

Instalacja centralnego ogrzewania też jest droga, ale na kilka sposobów można zmniejszyć jej koszt. Ogrzewanie jest jednym z najważniejszych kosztów zarówno przy budowie jak i utrzymaniu domu. Poświęcę kilka, jeśli nie kilkanaście wpisów tylko sprawie ogrzewania, nie sposób go choćby naszkicować w krótkim akapicie. Na teraz wystarczy wspomnieć, że dom w standardzie pasywnym ma kilka ciekawych i znacznie tańszych od standardowych sposobów ogrzewania. Takich z gatunku zaoszczędzenia 30 000 do 50 000 w trakcie budowy i kolejnych 3 000 do 5 000 rocznie na ogrzewaniu. Równocześnie.

Instalacja elektryczna jest droga, głównie w robociźnie. Ale i na niej można sporo zaoszczędzić odpowiednio ją projektując. W przypadku dużych domów zastosowanie automatyki pozwala zaoszczędzić m.in. dzięki zastosowaniu cienkich i tanich kabli sygnałowych, zwłaszcza jeśli od razu połączy się instalację elektryczną z systemem alarmowym. Dodatkowo automatyka znacząco podnosi komfort użytkowania domu, a spięta w system inteligentnego domu pozwoli nieco zaoszczędzić na kosztach prądu i ogrzewania, podnosząc przy tym bezpieczeństwo.

Co zostało? Okna. Drogie, dużo droższe od otaczających ich murów. Też temat wymagający kilku wpisów, zwłaszcza przeliczenie bilansu cieplnego może prowadzić do ciekawych rozwiązań. Z których wynika, że szyba o gorszej izolacyjności może mieć lepszy bilans cieplny niż droższa o wyższych parametrach. Zastosowanie fixów (szyba - przeszklenie zamocowane na stałe), rezygnacja z nawietrzników dzięki zastosowaniu wentylacji mechanicznej itp. pozwalają całkiem sporo zaoszczędzić na oknach.

Podsumowując, dom tani w budowie to dom o prostych kształtach, w miarę możliwości na planie prostokąta, bez balkonów. Z prostym jedno lub dwuspadowym dachem bez okapu, nad poddaszem nieużytkowym. Wyposażony w wentylację mechaniczną, dobrze ocieplony, większość przeszkleń mający skierowanych na południe. Najlepiej z jednym pionem wodno-kanalizacyjnym i systemem inteligentnego budynku.

Dość dokładnie powyższy opis zgadza się z wymogami domu pasywnego. Zapewne dlatego w wielu krajach zachodniej Europy budowa domu pasywnego jest tańsza od budowy domu tradycyjnego. W Polsce tak nie jest z dość dziwnych przyczyn, na czele których stoi chciwość i głupota, będę o tym pisać więcej w przyszłości.