Porównując różne rozwiązania konstrukcyjne, czy materiały budowlane, przydatnym jest zastosowanie jakiegoś systemu kryteriów. Parametrów które są ważne dla mnie. Przykładowo akustyka jest dla nas bardzo ważna, gdyż zarówno Moja Pani jak i ja posiadamy bardzo czuły słuch. Większość ludzi nie wierzy nam, że słyszymy pewne dźwięki. A skoro ich „nie słyszymy” to tym bardziej one „nie mogą” nam przeszkadzać. Z naszego punktu widzenia większość światowej populacji jest zwyczajnie głucha. Dla nas akustyka jest o wiele ważniejsza niż dla większości ludzi.

Wybrane rozwiązania będę oczywiście porównywał między sobą, ale i do najbardziej rozpowszechnionego. Przykładem takiego typowego rozwiązania w budownictwie jednorodzinnym jest strop typu Teriva. Bo „tani”. Nie będę też opisywać wszystkich, a jedynie te mnie interesujące, co najwyżej wspomnę o innych możliwościach.

Zdaję sobie sprawę, że na ostateczny koszt, komfort i bezpieczeństwo domu projekt ma często większy wpływ niż wybrany materiał budowlany. Oraz to jak poszczególne elementy się ze sobą łączą. To też będę się starał uwzględnić i opisać.

Koszt rozwiązań będę starał się oszacować w taki sam sposób. Czyli jeśli wycenię dach z blachodachówki używając wybranego kalkulatora budowlanego, to koszt dachu z dachówek ceramicznych oszacuję używając tego samego kalkulatora. Wiem, że nie będzie to oszacowanie dokładne, ale pozwoli mi porównać koszty.

Po tym przydługim wstępie przejdźmy do kryteriów. Podstawowym będzie koszt, a precyzyjniej różnica kosztów rozwiązań alternatywnych, wpływający mniej więcej w 50% na moją decyzję. Przy elementach tanich, lub gdy różnica kosztów jest minimalna, znaczenie tego kryterium będzie spadać. Do kosztów zaliczam zarówno cenę materiałów, robocizny jak i siedmioletniej eksploatacji. Siedem lat to akceptowalny dla mnie czas oczekiwania na „zysk z inwestycji”, czyli np. z dodatkowego ocieplenia domu.

Trwałość rozwiązań oraz koszt ich eksploatacji w kolejnych 23 latach ma dla mnie wagę 10%. Staram się oszacować jakie jest prawdopodobieństwo, że po upływie kilku lub kilkunastu lat będę musiał jakiś element lub urządzenie wymienić, jak bardzo będzie to kłopotliwe i ile będzie mnie to kosztowało. Dorzucam do tego jedną trzecią kosztu eksploatacji (nie licząc wymiany/naprawy) między 8 a 30 rokiem użytkowania domu.

Kolejnym kryterium jest bezpieczeństwo, któremu nadaję wagę 10%. Z góry odrzucam wszystkie rozwiązania, które uznam za zbyt groźne dla domu i jego mieszkańców. Instalacja elektryczna, bez zabezpieczeń i „połatana sznurkiem”, choć niewątpliwie tania, nie stanie w szranki z instalacją zrobioną zgodnie ze sztuką... Przy ocenie bezpieczeństwa biorę pod uwagę zarówno prawdopodobieństwo niebezpiecznego zdarzenia jak i jego wpływ. W ramach tego kryterium jest też łatwość poradzenia sobie z jakąś katastrofą. Znajdzie się tutaj alternatywne źródło ciepła w razie awarii głównego, studnia z której będziemy czerpać wodę na wypadek awarii wodociągu, agregat do produkcji prądu itp.

Czwartym kryterium jest komfort, też w przybliżeniu odpowiadający w 10% za ostateczną decyzję. W ramach tego kryterium ujmuję nakład mojej przyszłej pracy przy utrzymaniu domu, ciszę, komfort cieplny, ergonomię itp. Podobnie jak przy bezpieczeństwie, pewne bardzo niewygodne dla mnie rozwiązania są z góry dyskwalifikowane. Piec typu „śmieciuch” jest niewątpliwie najtańszym źródłem ogrzewania, ale nie mam zamiaru dokładać do niego polan co kilka godzin. Dodatkowa praca na etacie palacza zupełnie mnie nie pociąga.

Kolejne kryteria mają już mniejsze znaczenie i każdemu z nich nadaję wagę około 5%. Zacznijmy od szybkości i łatwości budowy. Dom będziemy budować w Bieszczadach, mieszkamy teraz w Krakowie, dojazd zajmuje 4 do 5ciu godzin. Doglądać budowę będę mógł w ograniczonym zakresie, będę obecny tylko przy najważniejszych elementach. Dlatego preferuję rozwiązania szybkie w budowie, przy których trudno popełnić błędy. Zwykle oznacza to elementy prefabrykowane.

Podatność modernizacyjna. Dom stawia się na lata, sam zamierzam przemieszkać w nim ze 40 lat, liczę że moi potomkowie będą w nim żyli znacznie dłużej. Niektóre stosowane dziś rozwiązania za 20 czy 50 lat będą już zupełnie archaiczne. Chciałbym, aby dom w razie potrzeby dało się w miarę łatwo i tanio zmodernizować. Oraz aby możliwa była zmiana przeznaczenia pomieszczeń, czy nawet przestawienia ścian działowych, bez konieczności wzmacniania stropu i fundamentów.

Estetyka nie jest bez znaczenia. Chciałbym aby dom wyglądał ładnie, unikając przy tym chwilowych mód, które po kilku latach staną się symbolem obciachu. Jestem gotów wydać trochę więcej aby osiągnąć ten efekt. Moim celem jest też wpasowanie domu w lokalny styl architektoniczny, w większym stopniu niż wymaga tego plan zagospodarowania przestrzennego. Estetyka to kwestia gustu, ale podstawowe zasady doboru proporcji, kolorów, materiałów wykończeniowych, wpasowania w okolicę są dobrze znane, niemal matematycznie. Gdyby w przyszłości sprzedaż domu okazała się konieczna, to właśnie estetyka będzie jednym z ważniejszych składników ceny. Ludzie kupują oczami.

Ostatnie 5% zostawiam sobie na czynniki pozostałe, trudne do precyzyjnego określenia. Dom stawia się na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat, sprawdzone i przetestowane w długim okresie rozwiązania są dla mnie atrakcyjniejsze, nie chcę by nasz dom był testerem niesprawdzonych rozwiązań. Nie oznacza to, że odrzucam nowości – a jedynie że im się bardzo dokładnie przyjrzę przed zastosowaniem. Nasz dom z założenia ma być ekologiczny, choć nie za wszelką cenę. Co oznacza, że z dwu podobnych rozwiązań wybiorę to przyjaźniejsze przyrodzie. Wraz z żoną lubimy minimalizm, co wpłynie na ostateczny kształt domu. We wspomnianych ostatnich 5% znajdzie się zapewne jeszcze wiele innych czynników, o których nie wspomniałem.

Wiedzę na temat budowy domu czerpię z różnych źródeł, w zależności od ich wiarygodności różnie oceniam też jej wartość. W skrócie najważniejsza jest matematyka, prawa fizyki i własne doświadczenie, na kolejnym miejscu będzie doświadczenie osób mi znanych, oraz opracowania fachowe. Także poprawnie wykonana i wiarygodna dokumentacja techniczna. Z dużą dozą ostrożności podchodzę do informacji z for internetowych, portali, blogów i czasopism „fachowych”, gdyż trudno zweryfikować ich wiarygodność, a bardzo często „zapomina się” w nich o dodaniu dopisku „artykuł sponsorowany”... Artykuły marketingowe, do których zaliczam większość „opisów technicznych” zamieszczanych przez producentów urządzeń i materiałów budowlanych, podobnie jak artykuły ze zwykłych portali, gazet, for itp. traktuję tylko jako źródło inspiracji.

Dom ma zwiększyć komfort naszego życia. Czyli ma być większy, wygodniejszy, dawać coś ekstra w stosunku do mieszkania w mieście. Mieszkanie już mam, raczej duże i w dobrym standardzie. Nie musimy się przeprowadzić do małego miasteczka z dużego miasta z powodu ciasnoty. Ponieważ komfort życia ma wzrosnąć, to koszty, tak finansowe jak i czasowe, muszą być zbliżone do dotychczasowych. Kredyt na dom zamierzam spłacić przez wynajem mieszkania, ale pozostałe koszty powinny być niższe niż w Krakowie. Czyli poniżej 7000 zł rocznie.

Powody dla których przeprowadzamy się w Bieszczady opisałem w pierwszej notce tego bloga. Poza tam wymienionymi dodać muszę jeszcze jeden - Moja Pani ma już tam ziemię z opcją dokupienia przylegającej działki w całkiem rozsądnej cenie.

Pozostałe przewagi domu nad mieszkaniem muszę zawrzeć w projekcie domu, wynikają one z potrzeb mojej rodziny. Niestety nie zaliczam się do kilku procent najbogatszych Polaków, budowa domu będzie dla nas potężnym, finansowym i organizacyjnym wyzwaniem. Wybór projektu pod wpływem impulsu byłby głupotą.

Jak na warunki polskie całkiem dobrze zarabiam. Ale swoją pensją nie zaimponował bym kasjerce z berlińskiego supermarketu... Czyli koszty budowy muszę utrzymać w ryzach. W zasadzie w tym celu powstał ten blog – ma mi pomóc w znalezieniu i dokładnym przeanalizowaniu technik i rozwiązań, które spełnią nasze potrzeby i będzie mnie równocześnie na nie stać. Najwięcej zaoszczędzę, tak przy budowie jak i eksploatacji, dzięki dobrze przemyślanemu projektowi. Który to muszę też dopasować do lokalnego planu zagospodarowania terenu, warunków gruntowych, pogodowych oraz kształtu i położenia działki.

Wiele osób, z przyczyn finansowych decyduje się na budowę możliwie tanio, ignorując koszty eksploatacji. A potem rozpacz, bo koszty mediów, zwłaszcza ogrzewania, wykańczają finansowo rodzinę. Zwłaszcza kiedy ta „tania” budowa wcale nie okazuje się taka tania... Dlatego koszt domu liczę jako koszt budowy + koszt 7 letniego użytkowania.

O błędach w lokalizacji napisano już wiele, nie będę się powtarzał, zwłaszcza że lokalizację już mam wybraną. Nie jest idealna, ale chęci trzeba czasem ograniczyć do możliwości. Najważniejsze, że uniknąłem zarówno „domku na prerii” jak i problemu smogu.

Nasz przyszły dom ma być w miarę możliwości prosty w obsłudze. Nie mam zamiaru przeprowadzić się do taniego domu, który będzie ode mnie wymagał, bym pracował przy nim na pełen etat jako palacz, a po godzinach jako pracownik rolny, sprzątacz i „złota rączka”. Z góry skreślam wszystkie urządzenia i rozwiązania które wymagają poświęcania im dużych ilości czasu. W miarę możliwości zamierzam też dom zautomatyzować.

Chcę by dom był ekologiczny. W granicach zdrowego rozsądku oczywiście. Z założenia będzie to dom o niskim zapotrzebowaniu na energię, zbliżony do standardu domu pasywnego, z pewnymi elementami domu autonomicznego. To samo w sobie sprawi, że dom będzie bardziej ekologiczny niż większość obecnie istniejących i budowanych. Co więcej – będzie dzięki temu tani w utrzymaniu, a jak wykażę w kolejnych wpisach – relatywnie tani w budowaniu. Nie będę jednak stosować kosmicznie drogich i nieopłacalnych rozwiązań jak gruntowa pompa ciepła, tylko dlatego, że mają nalepkę EKO. Przymiotnik ekologiczny jest nadużywany przez specjalistów od marketingu, stawiać więc będę na technologie nie tyle ekologiczne, co przyjazne dla środowiska.

W kolejnym wpisie będzie o założeniach domu bardziej szczegółowo, czyli ile sypialni, jaki salon, ile łazienek i tym podobne nudne szczegóły.

6

Postanowiłem zacząć pisać bloga, gdyż chcę zbudować dom. Poniższy blog ma mi pomóc w zebraniu wiedzy i pomysłów potrzebnych do tego celu. Oczywiście mógłbym kolekcjonować potrzebną wiedzę w swojej głowie, notatkach na komputerze, książkach i czasopismach na półkach itp. Co już od dłuższego czasu czynię. Ponieważ uporządkowanie znalezionych rozwiązań przybrało formę notatek, bardzo podobnych do wpisów blogowych, postanowiłem się nimi podzielić. Dla mnie żaden koszt, a da mi szansę poznania opinii innych osób na ten temat.

Dom buduję dla swojej rodziny, a więc chcę postawić taki dom, który spełnia nasze wymagania. Nie stawiam domu na pokaz, dla sąsiada, ministra czy w wyniku presji środowiskowej. Jego zadaniem jest podniesienie komfortu i bezpieczeństwa życia mojej rodziny. A te potrzeby ostro odstają od przeciętnych, o czym przekonaliśmy się, przeglądając katalogi z projektami domów typowych. Po zapoznaniu się z kilkoma tysiącami projektów gotowych nie udało nam się znaleźć ani jednego projektu, który choćby w połowie odpowiadał naszym potrzebom.

Bieszczady mają kilka przewag nad Krakowem, ale i wad. Dla nas najważniejszym było życie bez smogu i bez hałasu. Ciężko znaleźć jakieś miejsce bez smogu które jest bliżej Krakowa niż Bieszczady... Choć nawet tutaj znalezienie miejsca bez smogu i hałasu nie jest łatwe, o ile nie planuje się żyć w głębi lasu. Z Bieszczad jest blisko do słowackich i węgierskich ciepłych źródeł, do Hajdúszoboszló można wyjechać rano, by wrócić wieczorem. Uwielbiam Tokay, będziemy mieli blisko na Ukrainę, choćby na tanie zakupy. Ogródek, a w zasadzie ogród, sad i wędzarnia jest w ramach działki budowlanej.

Z drugiej strony nasze życie zawodowe i towarzyskie skoncentrowane jest w Krakowie. W dużym mieście jest łatwy dostęp do pracy, rozrywki i kultury. Na szczęście mam taką pracę, którą w dużym stopniu jestem w stanie wykonywać zdalnie, pracuję głównie w domu, w Krakowie muszę się pokazać tylko na parę dni w miesiącu. Moja Pani ma trochę trudniej, ale mamy kilka lat by to zmienić. Od dawna do pubu, restauracji czy kina wychodzimy nie częściej niż raz w miesiącu, na wystawy chodzimy niewiele częściej – spokojnie możemy połączyć comiesięczny, kilkudniowy wyjazd do Krakowa w związku z pracą, z aktywnością kulturowo-towarzyską. Zresztą spodziewamy się częstych odwiedzin rodziny i przyjaciół w Bieszczadach, co potwierdzają doświadczenia żony. Większość rodziny Mojej Pani mieszka w tych okolicach, wujostwo ma dom dosłownie po drugiej stronie płotu. Trudniej będę miał w związku z koniecznymi wyjazdami do Warszawy, Gdańska czy Wrocławia, ale te mam kilka razy w roku i jakoś to zniosę.

W najbliższych wpisach dokładnie opiszę nasze oczekiwania co do przyszłego domu, bo to one determinują jaki będzie. Zaraz po kosztach... Komentujących proszę o uszanowanie tego, wszelkie komentarze z gatunku „Po co Ci piwnica, to głupie”, będę bezlitośnie wycinał, bez poniżania się do polemiki. Bardzo mile widziane są za to komentarze merytoryczne, w stylu: „Koszt piwnicy, którą planujesz to 90 000 zł, a koszt postawienia budynku gospodarczego o podobnej funkcjonalności to 40 000zł, na dowód załączam przykładowe wyliczenia”. Czy komentarz: „Sam zrobiłem podobną piwnicę i po 3 latach pojawił mi się problem z grzybem”. O mojej polityce moderowania komentarzy więcej w tym wpisie.

Potrzebujemy sami stworzyć taki projekt, który zaniesiemy do architekta i budowlańców, aby go sprawdzili i ewentualnie zmodyfikowali. Teoretycznie moglibyśmy się zdać na wiedzę architekta, któremu opiszemy nasze potrzeby a on stworzy idealny projekt. Mamy wielu znajomych architektów i instalatorów. Fachowców, a nie jedynie posiadaczy stosownego papierka. Rozmawialiśmy i doskonale wiemy, że każdy z nich ma swoje przyzwyczajenia. Swoje ulubione rozwiązania, które niekoniecznie pasują do naszych potrzeb.

Żona i ja mamy całkiem spore doświadczenie i wiedzę związaną z nieruchomościami, budownictwem, wyposażeniem wnętrz, czy instalacjami. Wprawdzie żadne z nas nie jest formalnie budowlańcem czy instalatorem (no dobra, Pani Moja jest architektem krajobrazu), ale pracowaliśmy „w nieruchomościach”, mamy za sobą szereg remontów, budów, projektów, wykonywanych czy to dla siebie czy innych. Stawiałem mury, kładłem instalacje, malowałem, burzyłem, nosiłem worki z gruzem i cementem. Żona sadziła drzewa, zarządzała ekipami wykonującymi modernizację budynków, ogrodów, mieszkań, sama przeprowadzała renowacje mebli itp. Jak na amatorów, mamy dużą wiedzę praktyczną i teoretyczną.

W następnych notkach opiszę skąd czerpię wiedzę i jak oceniam jej przydatność. Przy każdym wpisie dotyczącym konkretnego rozwiązania przeprowadzę porównanie kilku alternatywnych rozwiązań. W możliwie największym stopniu posługując się twardymi faktami, liczbami i własnym doświadczeniem. Choć nie wzgardzę wiarygodnymi opiniami innych ludzi. Każde rozwiązanie ocenię według moich kryteriów przydatności, o czym już w kolejnej notatce.

Mam nadzieję, że ten blog przysłuży się nie tylko mojej rodzinie, ale też części czytelników. Liczę, że starczy mi też determinacji, aby go prowadzić. Budowę planujemy w okolicach roku 2021, wytrwałość w pisaniu bloga będzie potrzebna.